Kurnik- kokoko- czyli dlaczego, po co i na co nam te wszystkie kury?
Tak, to już powszechnie wiadomo, Wołkowscy mają dwie kury. Dwie- dokładnie tak. Ola i Magda, bo tak mają na imię te dwie niewiasty, to młode kokoszki kupione jeszcze nim kurnik został ukończony. Nasze córeczki jedyne i oczka w głowie.
Brzmi to może dość dziwnie, ale tak jest naprawdę. Mamy dwie piękne młode kurki i nieskończony kurnik.
Skąd pomysł na kurnik ?
Nie wiem sama.
Chyba chodziło o jajka.
Zdrowe, nasze własne i takie wiecie- naprawdę EKO.
Tak, chyba o te jajka chodziło.
Póki co nie mamy jednak jajek.
Magda i Ola w dzień spacerują po swojej kolorowej zagrodzie, a co wieczór biegamy po całej posesji i łapiemy dziewczyny. No bo przecież kurnik nie jest skończony. Więc na noc wkładamy je do klatki i w zależności od pogody śpią dziewczynki w domu, lub na ganku.
Zdarza się, że nim złapiemy kurki, te wejdą nam do domu i umoszczą się w łazience.
Bo to czyste dziewczyny są i nie straszna im ani woda ani mydło.
No, chociaż ta biała- Olka- nieco cuchnie- jak mawia Kazio.
Ale tylko odrobinę, wiecie, nie jest to jakiś zapach ohydny, raczej taki ptasi, wiejski i kurzy :)
Nasze kurki to niezłe ziółka.
Kochają nas podglądać i gdy dzieci bawią się na podwórku, one podchodzą pod samą siatkę swojego ogrodzenia i gapią się na nas i ruszają tym łepkiem i dziobią i dziobią te robale z ziemi. W tym są naprawdę prześwietne. Szast prast i już spagetti wciągnięte. Lubią też ziemniaczki i mięsko, płatki kukurydziane i w sumie wszystko, czego nie dojedzą dzieci. Więc jest zero waste i eco friendly.Kurzy design, czyli co nas inspirowało?
Spodobał mi się ten kurzy pomysł, bo ja lubię wszystko, co nie oczywiste, i zmieniać świadomość ludzi lubię i robić rzeczy szalone też lubię.
Kurnik wydał mi się pomysłem świetnym, tak świetnym, że olaliśmy remonty i tarasy, przez co moje blogerskio- wnętrzarskie zapędy zmalały do prawie zera. Bo kurnik, taki śliczny, jak z amerykańskich lub szwedzkich farm, to nie jest widok codzienny w naszej okolicy. Tu ludzie są z miasta i mają ogród tujami zasiany i trawkę na 3 milimetry skoszoną i domek szeregowy identyko jak sąsiada. Są też lokalsi z dziada pradziada z kurami co po całym podwórku latają, srają i mieszkają w oborze sprzed dekady nigdy nie sprzątanej. Także wiecie, pomysł na odczarowanie kurnika i kur wydał mi się świetny. Nie muszą być brudne, ohydne i wszędziesrające. Mogą być szczęśliwe, zadbane, z pięknym kurnikiem i zagrodzonym wybiegiem. Z niebieskimi drzwiami i girlandami. Żeby pamiętały, że są kurami szczęśliwymi:)Jest taki profil na Instagramie : CHICKEN COOPS który uwielbiamy i z niego czerpiemy inspiracje. Zobaczcie sami:
Prawda , że nie jest to typowy ochydny polski kurnik?
:)
Nasz kurnik.
Nasz kurniczek będzie w klimacie powyższych. Tak to sobie zaplanowaliśmy i tak to sobie mój mąż zaprojektował. Ja się na budowie kurnika znam jak na sprzątaniu- czyli nic a nic. Dlatego też, pokaże Wam tylko kilka zdjęć- jako zachętę - i obiecuję w kolejnym wpisie uruchomić Piotrka i On Wam wszystko opowie,ba dosłownie opowie, bo nawet mamy kilka rzeczy nagranych :))Do następnego!
Świetnie o tym piszesz. Uśmiałam się. Kurnik - cały zamysł fajna spRawa. Chciałabym zobaczyć efekt końcowy waszej pracy
OdpowiedzUsuńJa zawsze chciałam mieć kurki :D
OdpowiedzUsuńDla mnie bomba... z niecierpliwością czekam ba efekty końcowe (y)
OdpowiedzUsuńCo za pomysł :-))) Jak są warunki to dlaczego nie...Aby były jajka to chyba musicie dokupić do towarzystwa koguta :-) Tak mi się coś wydaje ...Ciekawe jak to się skończy ta budowa kurnika..
OdpowiedzUsuńPomysł kapitalny, jeśli tylko są warunki, to czemu nie. :)
OdpowiedzUsuńBardzo fajny pomysł! :)
OdpowiedzUsuńZawsze mnie zastanawia jak kury znoszą zimę w takich domkach i to właśnie mnie powstrzymuje. Nie znam się na tym ;)
OdpowiedzUsuńAleż piękny, sympatyczny wpis o szczęśliwych kurkach :) Jestem pewna, że im dobrze z Wami. I chłopcy szczęśliwi! Powodzenia w budowie ich domku, czuję, że będzie śliczny :)
OdpowiedzUsuńŚledzę z zapartym tchem, mój kurnik powstanie (mam nadzieję) już za rok! :D
OdpowiedzUsuń